Teledysk - KaeN - W moich butach




KaeN - W moich butach

Budzę się, budzi mnie, budzik nie, ludzi zgiełk,
To zły sen odbiera tlen, ucisz dźwięk ludzkich męk,
Uśpij lęk, bo w tym sęk, czuję, że się wypalam
Nie do przebicia skała, bo nie do życia ten palant.
Przecieram oczy, desperat po nocy chce pomocy
Syzyfowy głaz się toczy, ciągne losy, ciągle posyp.
Pali gleba, z towarem biegam dla chleba
Ej, zabrała nam mewa, grzech opiewam, ja to dewiant.
Zdechnę to w piekle mam miejsce zapewne pewne
Niepewne szczeble kneble ze mnie zdjęte kroczę we mgle
Orędzie w obłędzie, reguł dekret, oto przekręt
Oto sekret, że defektem, efektem, to jestem ścierwem.
Według litery prawa- giwery dawaj, napad na bank
Zamach na świat, kara dla psa, parada trwa.
Trafia mnie szlag, trafiam na szlak, układam plan
Znów upadam tam, nie ufam wam, zostaję sam.

Życie opisywane tysiącami liter,
Zalane falami bitew
Momentami jadowite
Skalane problemami
Życie opisywane tysiącami liter,
Zalane falami bitew,
Momentami jadowite
Skalane problemami.

Spoglądam w duszy głąb- duży błąd burzy spokój
Wróży wron z różnych pokus, słyszę gong jestem gotów
Mrok widzę wokół, widzę zło, czuję niepokój
Nie prowokuj, bo w amoku może dojść do kłopotów
Czekając na wyrok wykonuję moje ruchy
Poznałem ciebie, żmijo, specjalnie nie czuję skruchy
Nieraz życie satyrą zgotuje droge do puchy
Niosę ze sobą kilof, który rozjebuje mury
Załóż moje buty zobaczysz czy bedzie ci wygodnie
Jesteś zepsuty? Jeśli tak to wejdziesz w nie spokojnie
Znasz te nuty to tym samym zagrasz dźwiękiem melodię
Jestem wczuty, w ludziach dostrzegam z wiekiem parodię
Nie jestem miły, żaden ze mnie pan gentleman
Bliżej mi do piły, na złą drogę zszedł superman
W codzienności widzę ferment, bezczelności mam oręże
Szydzę się, brzydze mam niewyparzoną gębę

Życie opisywane tysiącami liter,
Zalane falami bitew
momentami jadowite
skalane problemami
życie opisywane tysiącami liter,
zalane falami bitew,
momentami jadowite
skalane problemami.

Panie, proszę już wystarczy, nie wystawiaj mnie na próby
Nie zniosę, nie mam tarczy, nie doprowadź mnie do zguby
Ten człowiek cały czas walczy w sobie z demonami
Cios za ciosem, jestem twardy broń wyceluj, niech wypali
Po drugiej stronie będę czekał przy piekielnej bramie
Twoja dusza spłonie to przyrzekam, zostaw testament
Hipokryzja, ślepota, jedna wizja to Golgota
Zła decyzja to jest nokaut, ojczyzna moja droga
Słyszę głos- mam omamy, słyszę wprost go ze ściany
Moja złość, jestem cwany, taki los jest mi dany
To mój ból, który zamieniam w arsenał
Wokół stóp trzęsie się ziemia, szerzy się epidemia
Na granicy psychozy- wielu z nas z tym się zmaga
Urzędnicy to pasożyt, dla nas czas to zagłada
Wymaga zasada, wkrada zdrada, szmata pada
Defilada nagada, napada go równowaga

Życie opisywane tysiącami liter,
Zalane falami bitew
Momentami jadowite
Skalane problemami
Życie opisywane tysiącami liter,
Zalane falami bitew,
Momentami jadowite
Skalane problemami.

  • 1415 artystów
  • 2116 płyt
  • 2083 tekstów
  • 2632 teledysków
  • 8816 plików